Śnieżka – królowa Karkonoszy

Czy ktoś jeszcze nie był na Ścieżce? Czy to w ogóle możliwe? W tym roku wróciłam na ten szczyt po długiej przerwie, jakoś tak od podstawówki… całe życie temu! Z tamtego wyjazdu mam tylko jedną kiepską, kliszakową pamiątkę z jeszcze gorszą fryzurą na niej uwiecznioną. Tym razem przywiozłam trochę więcej.

Czytaj dalej „Śnieżka – królowa Karkonoszy”

Kazimierz Dolny

Małe miasto z wielką historią i równie wielki urokiem. Zabytki, natura i bliskość Wisły to połączenie, któremu trudno się oprzeć. Wielowiekowa historia Kazimierza Dolnego w połączeniu z wyjątkowym położeniem i kameralnym charakterem czynią go miejscem idealnym – dla poszukiwaczy pięknych miejsc, artystycznych dusz poszukujących natchnienia oraz… tak, tak – wielu turystów.

Czytaj dalej „Kazimierz Dolny”

Czerwone Wierchy

O górach nie ma co pisać, gór trzeba doświadczać. Napawać się jednocześnie ich wielkością i swoją „małością”, ich zdawałoby się wieczną potęgą, a jednak kruszejącą na wiatrach i mrozach. Góry się kocha (albo nie). Rozumie się ich magnetyzm, nawet ten wiodący na granicę życia i śmierci (albo nie). Niczego pośredniego nie ma. No, może szczyty – te pomiędzy niskimi a wysokimi, jak np. Czerwone Wierchy. Idealne na spacer, zwłaszcza, gdy jesień powoli wydobywa ich rudawą czerwień.
Trasa: Kuźnice – Dolina Kondratowa – Czerwone Wierchy (Kopa Kondracka – Małołączniak – Krzesanica 2122 m n.p.m. – Ciemniak) – Dolina Kościeliska – Kiry.
Czas przejścia: 7.30 h
Baterie: naładowane! ;)

M.

Czytaj dalej „Czerwone Wierchy”

Mała Fatra i Jánošíkove Diery

Jakoś przyzwyczailiśmy się do myśli, że Janosik jest naszym zbójem, jednak Słowacy zdecydowanie by temu zaprzeczyli, bo to w końcu u nich są Jánošíkove Diery, czyli janosikowe dziury,a Mała Fatra to kraina Janosika! W znajdującej się niedaleko wsi Terchová  urodził się najsłynniejszy słowacki zbój, którego Polacy „troszkę” sobie zapożyczyli. Czytaj dalej „Mała Fatra i Jánošíkove Diery”

Zalipie. Wieś jak malowana?

Do przepięknego Zalipia wybierałam się kilka lat… Zawsze coś stawało na przeszkodzie, zwykle powód całkiem prozaiczny – czas, zła organizacja, niedogadanie ze znajomymi, brak komunikacji publicznej. Nieodmiennie jednak zachwycałam się zdjęciami i malowałam tę niezwykłą wieś w swojej wyobraźni. Cóż, jedni mówią, że to najpiękniejsza wieś w Polsce, inni wracają z Zalipia rozczarowani… Ja stawiam pytajnik. Czytaj dalej „Zalipie. Wieś jak malowana?”

W Gorcach wyżej się nie da: Turbacz

Naprawdę. W Gorcach wyżej już się nie da. Turbacz to ich najwyższy szczyt, znajdujący się w dodatku w centralnym punkcie pasma. Dlatego, mając wolny wtorek i wiedząc, że cała Polska utknęła w tatrzańskich kolejkach, ruszam dotlenić się na gorczańskich szlakach. A na Turbaczu ostatni raz byłam dawno temu…  Czytaj dalej „W Gorcach wyżej się nie da: Turbacz”

Over the sea to Skye #7: Oronsay

Poranek jest bardzo… rześki :) Deszczowe chmury przewiewa potężny, zimny wiatr. Niebo wydaje się rozgrzane słońcem, a ja idę opatulona. Zresztą, zobaczycie na zdjęciu, że nawet rękawiczki poszły w ruch. Idę w kierunku Ullinish Point, bo gdzieś na szkockiej stronie przeczytałam informację o szlaku na wyspę Oronsay.  Czytaj dalej „Over the sea to Skye #7: Oronsay”

Lenistwo wśród starych wierchów

Nic wielkiego – z Rabki ruszam na Maciejową, a z niej dalej – na Stare Wierchy. Miałam w planach stanąć na dawno nieodwiedzanym Turbaczu, ale szło mi się jakoś tak straszliwie leniwie… Tu odpoczynek w sianie, tu piękne drobnostki po drodze, w końcu całkowicie rozleniwiła mnie Maciejowa. Czytaj dalej „Lenistwo wśród starych wierchów”

Over the sea to Skye #6: Neist Point

Ale było zimno! zmarzłam strasznie. W nocy temp. musiała być około zera. Śniadanie, pakowanie i w drogę! Z Dunvegan ruszyłam na Neist Point – najbardziej na zachód wysunięty skrawek Skye. Przepiękne zdjęcia latarni, jakie widziałam przed wyjazdem, podsycały moje oczekiwania i łagodziły trud wędrówki. Oj, a trwała ona długo, kręto, z reguły pod górkę, a później i w towarzystwie wiatru. Ale czy w Szkocji może to dziwić? Czytaj dalej „Over the sea to Skye #6: Neist Point”

Tatry Zachodnie: Rohacze

Piękna pogoda i piękne góry. Tatry słowackie nie są jeszcze tak zatłoczone jak polskie, ale to wcale nie oznacza, że na szlaku będziecie samotni. O, nie, to Wam nie grozi. Nie będziecie też cierpieć na brak doznań. Piękno Doliny Rohackiej, niezwykłego obszaru polodowcowego, z pewnością przeniknie zakamarki duszy.  Czytaj dalej „Tatry Zachodnie: Rohacze”